Jak odbierać, i czy da się

odbierać, szczęście

przez pryzmat

ciągu przyczynowo-

skutkowego?

Spiskom, knuciom

przedstawiam zwykłą prostotę

bycia, bez zbędnego

kombinowania,

młotkowe struktury nawet,

a może i

dziecięcy uśmiech

starego chłopa,

bez zakłamania.

Piszę to po tym,

gdy największe utrapienie

literatury

niech się wypcha

jak trofeum

myśliwskie,

relikt.

A teraz piszę,

gdy okazuje się

kwantprekambr,

naćpany wiersz

nie wie, co ma powiedzieć,

bdzi

cibidźd

dzing

bździngping

jak upiór romantyczny

w dżinsowej kurtce

w wywrotowni jednoosobowej

nagle


Całkiem

całka, lecz nie sonet,

może marina lub balerina,

może vilanella z sestyną,

czy laserunek i martwe oko

tudzież wzburzeń kubizm,

zza zaskoczenia zawiść,

limerykiem i satyrą,

abstrakcją w ekspresję vs impresja,

także koloryzm w zenicie,

czego my to nie widzieli, ani nie słyszeli,

z rynsztoków i katedr,

kto dworował ze sworznia i majzla,

ewentualnie narzynki z docinki,

coś dzwoni znowu,

alikwot pokłócił

                       z oktawą

się;

kolega jeden pisze,

że chce wychować naród.

Kto dźwiga swoje istnienie,

a kto się pod nim zapada?

Kto pełznie w miejscu jak robak,

kto do miłości się nada?


LOGIKA ZABIJA,

jeśli jedziesz po syntaksie jak po psie…

to… żółć & łódź,

w wzwód pluł muł,

[…]

Nie mam zdania!

Nie mam swojego zdania,

ktoś wymyślił niegdyś

                                     zdanie,

a ja je powielam,

powielam tę konstrukcję

i sam się zapadam

w niebyt lutego…

Dzień dobry, oto Świniokrates.


Urodzony w 1976 r. w Rybniku – poeta, pedagog-happener, były redaktor pisma artystycznego „Plama” w Rybniku, były redaktor polskiego tygodnika „Nowy Czas” w Londynie. Autor czterech tomów poetyckich: Epifanie i katatonie (Instytut Mikołowski, 2003),Motta robali (Instytut Mikołowski, 2005),Stos gitar (Staromiejski Dom Kultury wWarszawie, 2009) oraz Gram, mózgu (Wielkopolska Biblioteka Poezji i Centrum Animacji Kultury, Poznań 2010). Studiował prawo i polonistykę w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.